czwartek, 27 października 2011

Jak mówić komplementy


Komplement
Każdy z nas lubi kom­plementy. W szarej codzienności są jak bukiet wiosennych kwiatów, zapach do­brych perfum albo drobny upominek. Dodają energii, blasku, sprawiają, że chce się nam żyć. Ale mówienie ich to wielka sztuka.

WSZYSTKO, CO W NAS NAJPIĘKNIEJSZE Najwyżej cenione są miłe słowa doty­czące wyglądu. Mądra jak so­wa pani profesor, zapracowa­na księgowa, praktyczna pani domu i supermodelka uwiel­biają słyszeć, że w czymś jest im wyjątkowo ładnie. A najle­piej, że są po prostu prześlicz­ne. Nie każdy zna dobrze swo­je wady, ale wszyscy potrafią dopatrzeć się w sobie zalet i jest im miło, gdy otoczenie też je dostrzega. Wystarczy trochę uwagi, żeby wiedzieć, o co chodzi i trafić w dziesiąt­kę. 
Chlubą jednej pani są lśniące włosy, inna podkreśla głęboki błękit oczu, jeszcze in­na ma nogi nie z tej ziemi. Mężczyzna, który potrafi to wykorzystać, ma w ręku klucz do damskich serc. Ale klucz to nie wytrych. Kobieta jest istotą subtelną, słowa, w któ­re mężczyźni ubierają za­chwyt, muszą być, jak opako­wania z najlepszego sklepu idealne w swej formie.
  

MIEDZY    KOBIETAMI
Wzajemne obsypywanie się komplementami w kobiecym towarzystwie jest tak oczywi­ste, jak mówienie sobie dzień dobry. Obowiązkowo trzeba pochwalić strój i uczesanie tej drugiej. Jednak panie nie za­wsze do końca ufają opiniom wypowiadanym przez inne kobiety. Przynajmniej trzy ra­zy się zastanowią: co też wła­ściwie ona miała na myśli mó­wiąc, że w nowym kostiumie wyglądam jak osa. Czy na­prawdę chodziło jej o wąską talię, czy raczej uważa, że je­stem kąśliwa? Niektóre damskie komplementy rzeczywiście są majstersztykiem dwu-znaczności, do złudzenia przypominają cukierek umoczony w truciźnie. Pod pozorem przyjacielskiej troski uprzej­me koleżanki zwracają uwagę otoczenia na wszystkie możli­we mankamenty „komple­mentowanej" osoby. I nawet obrazić się nie można. Pozo­staje tylko wytoczyć własne działa z pociskami „po­chwał", wycelować i wypalić.

BEZ SŁÓW też można komplementować - czasem wystarczy jeden błysk w mę­skim oku. Niby nic, a wystar­czy, żeby mieć dobry nastrój przez cały dzień. Niestety, pa­nie bardzo rzadko pamiętają o tym, że te nagłe olśnienia, efektowne zamilknięcia, zu­pełne osłupienia, nie zawsze są spontaniczne. Mogą być nawet pracowicie wyćwiczo­ne przed lustrem i stosowane na co dzień, jako bardzo sku­teczna broń. Wykorzystują je także panowie, którym obce są słowa poety - „chodzi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa". Skoro nie umieją sensownie sklecić paru zdań - udają oniemiałych z zachwytu.

Ogromnie cenione są także wyrazy uznania polegające na nagłym zzielenieniu z zazdro­ści. Żadne słowa nie zastąpią tego wyrazu twarzy koleżan­ki, który pojawia się na widok naszej doskonałej fryzury, no­wego stroju czy przystojnego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz